W środę padł centralny serwer Urzędu Zamówień Publicznych. Przez prawie trzy dni nie można było ogłosić w Polsce żadnego przetargu
Przerwa miała potrwać tylko kilka godzin. Serwer wyłączono o godz. 9 na konieczną konserwację. Okazało się, że nie da się go już uruchomić, bo nastąpiła poważna awaria.
– To system naczyń połączonych. Nasz sprzęt jest stary i nie wytrzymuje obciążeń. Konserwacja okazała się tragiczna w skutkach. Mogę tylko powiedzieć: przepraszam – tłumaczy Bartosz Korkozowicz, dyrektor generalny UZP.
W trakcie konserwacji wyszło na jaw, że dysk serwera jest fizycznie uszkodzony i działać nie będzie. Urząd Zamówień Publicznych wypożyczył dodatkowy serwer i to on od piątkowego popołudnia obsługuje portal centralny przetargów. Jego podłączanie zajęło kolejny dzień. Serwer wypożyczono na co najmniej dwa tygodnie.
– Dopóki nie uruchomimy nowego sprzętu, najpierw na próbę, by uniknąć kłopotów. Koszt wypożyczenia to kilka tysięcy złotych – dodaje Korkozowicz. Portal centralny UZP rejestruje wszystkie ogłoszenia o wszczęciu postępowania i zawarcia umowy. Bez tego nie można ogłosić w Polsce żadnego publicznego przetargu.
Awaria spowodowała całkowity paraliż, tym bardziej że UZP nie informował, dlaczego system zamówień publicznych jest nieaktywny ani kiedy portal centralny zacznie działać.
– W przetargach liczy się czas, więc ta sytuacja była dla nas bardzo irytująca – przyznaje Elżbieta Modrzewska, specjalistka ds. zamówień publicznych w Miejskim Zarządzie Dróg w Toruniu, która od środy nie mogła zamieścić w biuletynie ogłoszenia o umowie na roboty drogowe. Udało się dopiero po godzinie 12 w piątek. – Późno, ale i tak się cieszymy – stwierdziła Modrzewska.
Problemy dotknęły m.in. Śląskie Centrum Społeczeństwa Informacyjnego oraz Urząd Gminy Bulkowo w województwie mazowieckim. – Chcieliśmy ogłosić wykonawcę. Udało się dopiero przed chwilą – powiedziała w piątek „Rz” Elżbieta Brzuziewska z urzędu w Bulkowie.
Średnio każdego dnia na portalu zamieszcza się około tysiąca zamówień publicznych. W piątek padł rekord: tysiąc przetargów zawisło na stronach UZP już w pierwszej godzinie po uruchomieniu serwera!
Dlaczego UZP nie przeprowadził konserwacji w weekend albo po godz. 16, kiedy urzędy już nie pracują?
Bartosz Korkozowicz tłumaczy, że taki termin wyznaczyła im firma, która jest autorem oprogramowania do systemu.
– Mogli przysłać ludzi do tej operacji tylko w środę rano, nie mieliśmy wyjścia – twierdzi Korkozowicz.
To nie pierwsze kłopoty z serwerem Urzędu Zamówień Publicznych. Utrudnienia pojawiły się już jesienią.
– Od ubiegłego roku chcieliśmy usprawnić system i go zabezpieczyć. Ale zadania nie chciała się podjąć żadna firma – dodaje Korkozowicz.
Rzeczpospolita, 19 kwietnia 2008